Jako mała dziewczynka Fraszka uwielbiała zrywać kwiaty i robić z nich bukiety i wianki. Teraz gdy wiosen ma już trochę na swoim koncie lubi kwiaty po prostu oglądać. Nawet gdy na łące, miedzy czy przydrożnym rowie zobaczy piękne kwiaty, nie zrywa ich, pozwala, aby rosły, aby pszczoły mogły zebrać z nich nektar, aby inny przechodzień także cieszył nimi oczy.
wtorek, 16 lipca 2013
Kwiaty - kwintesencja lata
Fraszka nie wyobraża sobie lata bez kwiatów, zwłaszcza tych polnych. Kwiaty i ich zapach, kolory i faktury to kwintesencja lata. Cieszą oczy i duszę, przynoszą radość - zawsze, nawet najmniejszy kwiatek, nawet najmniejszy bukiecik panowie ;-)
Jako mała dziewczynka Fraszka uwielbiała zrywać kwiaty i robić z nich bukiety i wianki. Teraz gdy wiosen ma już trochę na swoim koncie lubi kwiaty po prostu oglądać. Nawet gdy na łące, miedzy czy przydrożnym rowie zobaczy piękne kwiaty, nie zrywa ich, pozwala, aby rosły, aby pszczoły mogły zebrać z nich nektar, aby inny przechodzień także cieszył nimi oczy.
Jako mała dziewczynka Fraszka uwielbiała zrywać kwiaty i robić z nich bukiety i wianki. Teraz gdy wiosen ma już trochę na swoim koncie lubi kwiaty po prostu oglądać. Nawet gdy na łące, miedzy czy przydrożnym rowie zobaczy piękne kwiaty, nie zrywa ich, pozwala, aby rosły, aby pszczoły mogły zebrać z nich nektar, aby inny przechodzień także cieszył nimi oczy.
poniedziałek, 15 lipca 2013
"Dziewczyna z lilią" - film inny niż wszystkie
"Dziewczyna z lilią" to nie romantyczna komedia, choć o miłości jest także. Głównego bohatera Colina poznajemy przy śniadaniu, które serwuje mu Nicolas - jego prawnik, przyjaciel, osobisty kucharz i asystent w jednej osobie. Colin jest wynalazcą, bogatym, co nie jest bez znaczenia dla jego "przyjaciela" Chicka. Od owego pamiętnego śniadania, życie Colina zmieni się w kierunku, jakiego ani sobie nie życzył, ani nie przewidział. Chick opowiada o swojej zbliżającej się randce, a Colin usłyszawszy to, oświadcza, że także chce poznać dziewczynę. Razem z Nicolasem i Chickiem wybierają się na tańce, gdzie Colin poznaje piękną Cloe. Colin i Cloe zakochują się w sobie i wkrótce biorą ślub. Podczas podróży poślubnej Cloe zaczyna źle się czuć. Po powrocie do domu, okazuje się, że jest chora. Ma w płucach lilię, która rozrasta się i zagraża życiu dziewczyny. Co stanie się z dostatnim życiem Colina? Czy Cloe wyzdrowieje? Czy ich wspólna miłość przetrwa? Czy przyjaciele zostaną? Na te wszystkie pytania znajdziecie odpowiedź, gdy wybierzecie się na ten film do kina, najlepiej małego, jak Fraszka, która obejrzała ten film w Kinie Kultura (Rejs) na Krakowskim Przedmieściu.
Fraszka przejrzała kilka recenzji tego filmu i wszystkie skupiły się na niekonwencjonalnym, surrealistycznym sposobie pokazania fabuły. Owszem jest inny niż wszystko, co do tej pory Fraszka widziała. W filmie "Anna Karenina" były małe zaczątki takiego stylu. W "Dziewczynie z lilią" można poczuć się, jak na ożywionym obrazie Salwadora Dali: sprzęty żyją własnym życiem, jak np. uciekający dzwonek do drzwi, pianino serwujące drinki, ożywione buty Colina, zdradzające własny charakter, ciągle zmieniająca się sceneria, itp. Owszem nie jest to proste w odbiorze kino, ale ogrom szczegółów, wcale nie przeszkadza zobaczyć o czym opowiada ten film.
Nikt, w przeczytanych przez Fraszkę recenzji, nie wspomniał o czym jest tak naprawdę ten film. A jest to jedna wielka metafora współczesnego życia. Metafora rozciągnięta na wiele aspektów współczesnego życia. Dotyka takich tematów jak: miłość, przyjaźń, konsumpcjonizm, kapitalizm, kościół, służba zdrowia, praca, bezrobocie, choroba, umieranie, uzależnienia, pseudoprzyjaźń, porzucenie, wykorzystywanie, ślub, a raczej jego farsa. Znalazłaby się pewnie jeszcze więcej. To nie jest łatwy i przyjemny film w odbiorze, wbija w fotel i każe przemyśleć kilka spraw. Wprowadza też w stan przygnębienia, gdyż jedyną pozytywną postacią tego obrazu jest Nicolas i jego wierna przyjaźń. Wszystkie inne wartości nie ostają się: Colin zdradza chorą Cloe, Chick okrada Colina, lekarz Cloe wykazuje odrobinę przyzwoitości i oddaje część pieniędzy Colinowi, gdyż pomylił się w diagnozie, ale nie bierze odpowiedzialności za swoje błędne decyzje, kościół odwraca się od Colina, który nie ma pieniędzy na mszę. I tylko Nicolas pozostaje wierny przyjaźni i wspiera Colina i Cloe do końca dni Cloe, mino, że Colin odprawia Nicolasa, bo już go na niego nie stać. W tym świecie rządzi pieniądz. Człowiek jest tylko małą śrubką, którą w machinie kapitalizmu można i trzeba zastąpić nową, gdy poprzednia się zużyje.
Owszem, jest to film inny niż wszystkie za sprawą obrazu, jakim operuje, ale jednocześnie jest to film o tym, o czym ludzkość rozmyśla od zawsze, o sile miłości, przyjaźni, o granicach, których przekroczenie zabija w nas człowieczeństwo, o absurdach, które towarzyszą nam każdego dnia w każdej epoce i zapewne będą z nami do końca świata. Fraszka poleca ten film każdemu, i choć wprawia w zadumę, a nawet lekkie przygnębienie, to jednak od czasu do czasu warto i takich uczuć doświadczyć.
Fraszka przejrzała kilka recenzji tego filmu i wszystkie skupiły się na niekonwencjonalnym, surrealistycznym sposobie pokazania fabuły. Owszem jest inny niż wszystko, co do tej pory Fraszka widziała. W filmie "Anna Karenina" były małe zaczątki takiego stylu. W "Dziewczynie z lilią" można poczuć się, jak na ożywionym obrazie Salwadora Dali: sprzęty żyją własnym życiem, jak np. uciekający dzwonek do drzwi, pianino serwujące drinki, ożywione buty Colina, zdradzające własny charakter, ciągle zmieniająca się sceneria, itp. Owszem nie jest to proste w odbiorze kino, ale ogrom szczegółów, wcale nie przeszkadza zobaczyć o czym opowiada ten film.
Nikt, w przeczytanych przez Fraszkę recenzji, nie wspomniał o czym jest tak naprawdę ten film. A jest to jedna wielka metafora współczesnego życia. Metafora rozciągnięta na wiele aspektów współczesnego życia. Dotyka takich tematów jak: miłość, przyjaźń, konsumpcjonizm, kapitalizm, kościół, służba zdrowia, praca, bezrobocie, choroba, umieranie, uzależnienia, pseudoprzyjaźń, porzucenie, wykorzystywanie, ślub, a raczej jego farsa. Znalazłaby się pewnie jeszcze więcej. To nie jest łatwy i przyjemny film w odbiorze, wbija w fotel i każe przemyśleć kilka spraw. Wprowadza też w stan przygnębienia, gdyż jedyną pozytywną postacią tego obrazu jest Nicolas i jego wierna przyjaźń. Wszystkie inne wartości nie ostają się: Colin zdradza chorą Cloe, Chick okrada Colina, lekarz Cloe wykazuje odrobinę przyzwoitości i oddaje część pieniędzy Colinowi, gdyż pomylił się w diagnozie, ale nie bierze odpowiedzialności za swoje błędne decyzje, kościół odwraca się od Colina, który nie ma pieniędzy na mszę. I tylko Nicolas pozostaje wierny przyjaźni i wspiera Colina i Cloe do końca dni Cloe, mino, że Colin odprawia Nicolasa, bo już go na niego nie stać. W tym świecie rządzi pieniądz. Człowiek jest tylko małą śrubką, którą w machinie kapitalizmu można i trzeba zastąpić nową, gdy poprzednia się zużyje.
Owszem, jest to film inny niż wszystkie za sprawą obrazu, jakim operuje, ale jednocześnie jest to film o tym, o czym ludzkość rozmyśla od zawsze, o sile miłości, przyjaźni, o granicach, których przekroczenie zabija w nas człowieczeństwo, o absurdach, które towarzyszą nam każdego dnia w każdej epoce i zapewne będą z nami do końca świata. Fraszka poleca ten film każdemu, i choć wprawia w zadumę, a nawet lekkie przygnębienie, to jednak od czasu do czasu warto i takich uczuć doświadczyć.
niedziela, 14 lipca 2013
Czereśnie
Fraszka nie zna osób, które by nie lubiły czereśni. Najsmaczniejsze są na surowo, i takie Fraszka zajada najchętniej, ale można z nich przygotowywać np. pierogi, kompoty, koktajle. Czereśnie w 80% składają się z wody, a 100 gram tych przepysznych owoców to około 55 kcal. Teraz jest na nie sezon, więc nie może ich zabraknąć w naszej diecie. Kobieta Renesansu zajada się nimi prawie codziennie.
Specjalnie dla Was wyszukała dość obszerny artykuł o czereśniach i ich właściwościach zdrowotnych: http://zdrowieznatury.blox.pl/2011/10/CZERESNIE.html.
Miłej lektury na niedzielny wieczór. A jutro raniutko trzeba wyskoczyć po świeżą porcję czereśni na drugie śniadanie do pracy :-)
Specjalnie dla Was wyszukała dość obszerny artykuł o czereśniach i ich właściwościach zdrowotnych: http://zdrowieznatury.blox.pl/2011/10/CZERESNIE.html.
Miłej lektury na niedzielny wieczór. A jutro raniutko trzeba wyskoczyć po świeżą porcję czereśni na drugie śniadanie do pracy :-)
100 gram czereśni zawiera:
- 1 g białka,
- 1 g tłuszczu,
- 12 g węglowodanów,
- 2,7 mg sodu,
- 230,0 mg potasu,
- 11,0 mg magnezu,
- 17,0 mg wapnia,
- 20,0 mg fpsforu,
- 0,35 mg żelaza,
- 0,039 mg witaminy B1,
- 0,042 mg witaminy B2,
- 0,045 mg witaminy B6,
- 15 mg witaminy C,
- 0,014 mg karotenu.
sobota, 13 lipca 2013
Żeberka pieczone w marynacie z sosem sojowym
Hmmm... czasem Fraszkę nachodzi na nieco mniej zdrowe jedzenie. Gdy przechodziła obok mięsnego sklepu, zajrzała tam w nadziei na mięso z indyka, z braku tegoż kupiła... żeberka. Poszperała na ulubionych blogach kulinarnych i na Kwestii Smaku znalazła ciekawy przepis na żeberka. A że miała prawie wszystkie składniki do marynty, nie trzeba było jej zbytnio zachęcać do przygotowania tegoż mięsiwa. I jak zwykle nieco zmodyfikowała przepis.
Przepis na 2 osoby:
Składniki:
Przepis na 2 osoby:
Składniki:
- 6 żeberek (kawałków: kość z mięsem),
- sól i pieprz,
Marynata:
- 2 zmiażdżone ząbki czosnku,
- 1 łyżeczka cukru pudru (Fraszka z braku tegoż dodała 1 łyżkę miodu),
- 4 łyżki sosu sojowego,
- 1 łyżka keczupu (Fraszka dała 1 łyżkę musztardy),
- 2 łyżki oleju (u Fraszki oliwa z oliwek),
- 1 łyżeczka utartego imbiru (zamiast świeżego Fraszka dodała pół łyżeczki suszonego),
- szczypta mielonych goździków (u Fraszki 5 zmiażdżonych goździków),
- liść laurowy.
Przygotowanie:
Dzień przed pieczeniem: mięsko umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem. Wszystkie składniki marynaty wymieszać w misce. Żeberka pokroić na kawałki i zanurzyć i obtoczyć je z każdej strony w marynacie. Całość tj. żeberka w marynacie zostawić na noc lub na 12 godz. w lodówce. Asia z Kwestii Smaku, radzi żeberka co jakiś czas przewracać w marynacie. Fraszka tego nie robiła, gdyż wstawiła żeberka do lodówki rankiem i wybyła prawie na cały dzień z domu ;-) a żeberka i tak udały się wyśmienicie.
Pieczenie: piekarnik nagrzać do 180 stopni. Żeberka ułożyć na folii spożywczej w żaroodpornym naczyniu, doprawić solą i pieprzem. Piec przez ponad godzinę. Pod koniec pieczenia odkryć folię, aby żeberka się trochę przyrumieniły. Gotowe. Fraszka spałaszowała żeberka z młodą duszoną kapustą z koperkiem i młodymi ziemniaczkami ugotowanymi na parze.
czwartek, 11 lipca 2013
Jagody (czarne borówki)
Skończył się czerwiec i "słodka dyktatura" truskawek powoli się kończy. Lipiec to królestwo jagód (czarnych borówek) i borówek amerykańskich, malin, czereśni, porzeczek czarnych i czerwonych, a także bardzo rzadkich - białych oraz agrestu.
Jagody są dobre do wielu potraw, do wszelkiego rodzaju ciast, pierogów, naleśników, koktajli, dżemów... ech... aż ślinka cieknie na te wszystkie pyszności.
100 gram jagód zawiera:
Jagody są dobre do wielu potraw, do wszelkiego rodzaju ciast, pierogów, naleśników, koktajli, dżemów... ech... aż ślinka cieknie na te wszystkie pyszności.
Jagody mają wielce dobroczynny wpływ na nasze zdrowie, poprawiają widzenie, zwłaszcza po zmroku, neutralizują toksyny, dzięki garbnikom, mają działanie przeczyszczające (świeże owoce i dżemy), przeciwbiegunkowe (owoce suszone). Zaleca się ich sporzywanie diabetykom, gdyż zawierają wakcyninę, tzw. roślinną insulinę. 100 gram owoców ma 45 kcal.
- 0,8 g białka,
- 0,6 g tłuszczu,
- 14,3 g węglowodanów,
- 3,2 g błonnika,
- 65 mg potasu,
- 10 mg wapnia,
- 9 mg fosforu,
- 2 mg magnezu,
- 1 mg sodu,
- 0,7 mg żelaza,
- 0,1 mg cynku,
- 130 μg witaminy A,
- 0,02 mg witamin B1 i B2,
- 0,4 mg witaminy PP,
- 0,06 mg witaminy B6,
- 22 mg witaminy C,
- 6 μg kwasu foliowego.
środa, 10 lipca 2013
Ogórki małosolne
Fraszka pierwszy raz w życiu będzie robiła ogórki małosolne. Trzymajcie kciuki. Przepis znalzła na jednym z ulubionych blogów kulinarnych: Around the kitchen table, ale trochę go zmodyfikowała. I zabrała się do pracy.
Składniki:
Zagotować wodę, odstawić i jak nieco ostygnie, wymieszać ją z solą. Ogórki porządnie umyć (drobinki piasku lubią przywierać do nich i potem mogą chrzęścić w zębach :-(). Koper i liście chrzanu umyć pod bieżącą wodą. Korzeń chrzanu umyć, obrać i pokroić w mniejsze kawałki. Ząbki czosnku obrać i przekroić na pół. W wyparzonym słoiku lub kamiennym naczyniu ułożyć naprzemiennie ogórki z chrzanem, czosnkiem, liśćmi chrzanu i koprem. Zalać to wszystko przestudzoną wodą z solą. Przykryć gazą i owinąć niteczką lub gumką recepturką. Zostawić w temperaturze pokojowej na 2-3 dni. Po tym czasie zajadać się pyszną przekąską lub serwować do kanapek. Smacznego.
Składniki:
- 1 kg ogórków gruntowych,
- kawałek korzenia chrzanu,
- 6 ząbków czosnku (można użyć całą główkę),
- koper cały z kwiatem,
- liście chrzanu (cztery powyższe składniki Fraszka kupiła na targu tzw. mieszanka do kiszenia ogórków),
- 2 łyżki soli kamiennej,
- z przypraw Fraszka dorzuciła kilka ziarenek ziela angielskiego (można kupić gotowe mieszanki przypraw do kiszenia ogórków),
- 1 i pół litra przegotowanej wody.
Zagotować wodę, odstawić i jak nieco ostygnie, wymieszać ją z solą. Ogórki porządnie umyć (drobinki piasku lubią przywierać do nich i potem mogą chrzęścić w zębach :-(). Koper i liście chrzanu umyć pod bieżącą wodą. Korzeń chrzanu umyć, obrać i pokroić w mniejsze kawałki. Ząbki czosnku obrać i przekroić na pół. W wyparzonym słoiku lub kamiennym naczyniu ułożyć naprzemiennie ogórki z chrzanem, czosnkiem, liśćmi chrzanu i koprem. Zalać to wszystko przestudzoną wodą z solą. Przykryć gazą i owinąć niteczką lub gumką recepturką. Zostawić w temperaturze pokojowej na 2-3 dni. Po tym czasie zajadać się pyszną przekąską lub serwować do kanapek. Smacznego.
wtorek, 9 lipca 2013
Sałatka ze szpinakiem
Jeśli jakimś sposobem będziesz miała/miał w lodówce suszone pomidory, kapary, oliwki, szpinak, jajka i zwykłego pomidora, to możesz zrobić badzo szybko zdrową sałatkę. U Fraszki w lodówce znlazł się jeszcze pęczek szczypiorku. Dodała go do sałatki dla zaostrzenia smaku. Taki sam efekt uzyskasz dodając nieco posiekanj cebulki lub ząbek posiekanego czosnku.
Składniki (porcja dla 2 osób):
Pomidory (suszone i zwykłe) pokroić w sporą kostkę, oliwki przekroić na pół, szczypiorek/cebulę pokroić. Jeśli liście szpinaku są duże, to porozrywać/pokroić je na mniejsze części. (Fraszka miała małe liście szpinaku z mazurskiego ogródka swojej Mamy, szczypiorek też pochodził z tego samego źródła). Jajka ugotować na twardo i pokroić w ćwiartki. Wszystkie składniki (oprócz jajek) wrzucić do miski, dodać też kapatry i wymieszać je z 3 łyżkami oliwy. Doprawić solą i pieprzem do smaku. Wyłożyć na tależ i na wierzch położyć ćwiartki jajka. Szybko, prosto i zdrowo. Smacznego :-)
Składniki (porcja dla 2 osób):
- kilka suszonych pomidorów,
- 3 łyżeczki kaparów,
- 3 łyżki oliwek,
- garść świeżych młodych liści szpinaku,
- 2 jajka,
- mały zwykły pomidor,
- pęczek posiekanego szczypiorku lub 1/2 posiekanej cebulki,
- 2 łyżki oliwy,
- sól, pieprz,
- opcjonalnie posiekany jeden ząbek czosnku.
Pomidory (suszone i zwykłe) pokroić w sporą kostkę, oliwki przekroić na pół, szczypiorek/cebulę pokroić. Jeśli liście szpinaku są duże, to porozrywać/pokroić je na mniejsze części. (Fraszka miała małe liście szpinaku z mazurskiego ogródka swojej Mamy, szczypiorek też pochodził z tego samego źródła). Jajka ugotować na twardo i pokroić w ćwiartki. Wszystkie składniki (oprócz jajek) wrzucić do miski, dodać też kapatry i wymieszać je z 3 łyżkami oliwy. Doprawić solą i pieprzem do smaku. Wyłożyć na tależ i na wierzch położyć ćwiartki jajka. Szybko, prosto i zdrowo. Smacznego :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)











