wtorek, 31 grudnia 2013

December in photography...

(śnieg po huraganie Ksawery)

(magia światełek - na Warszawskiej Starówce)

(świąteczna dekoracja na Rynku Nowego Miasta na Starówce Warszawskiej)

(christmas tree na Nowym Mieście)

(ech... taki konik na biegunach mieć - marzenie każdego dziecka)

(choinka na Placu Zamkowym na Starym Mieście w Warszawie)

(szkoda, że nie jest prawdziwa, ale i tak ślicznie wygląda)

(świąteczna iluminacja na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie)

(ten pan w grudniu jest najbardziej zapracowanym gościem ;-)

(zrobione dziecięcą rączką)

(choinka papierowa hande made ze starego katalogu)

(choinkę czas ubrać)

(Bożonarodzeniowy świt)

(grudniowy krajobraz - szkoda, że bez śniegu)

(grudniowy zachód słońca - a dzień już o 4 minuty dłuższy)

(taka słoneczna pogoda zawsze cieszy :-)

(bezwietrznie i spokojnie)

(zaraz wstanie słońce i znów będzie słoneczny piękny dzień)

(skrablowy turniej świąteczny zakończony)

niedziela, 29 grudnia 2013

1. urodziny "Fraszka&Kobieta Renesansu"

Minął rok od czasu, gdy Fraszka założyła "Kobietę Renesansu". Ten czas mijał jej bardzo miło w towarzystwie bloga i jej nowej pasji: gotowania. Prowadzenie bloga sprawia bardzo dużo radości i przyjemności, ale też wymaga sporej pracy i zaangażowania.

Z tej okazji kilka migawek z bloga i trochę statystyki, od początku 4139 wejść, 106 opublikowanych postów i 12 roboczych :-) - w większości o gotowaniu i pieczeniu. Największą popularnością cieszył się wpis z przepisem na tartę z gruszkami i gorgonzolą - 187 wejść. Znajdziecie tu także trochę amatorskich zdjęć, trochę recenzji filmów i sztuk teatralnych (pod tagiem "go out") oraz ulubionej muzyki.



Fraszka pięknie dziękuje wszystkim tym, którzy tu zaglądają. Każde wejście i każdy zostawiony komentarz bardzo cieszy i motywuje do dalszego publikowania. I to są najlepsze prezenty urodzinowe dla każdego bloga :-)

wtorek, 24 grudnia 2013

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia



***
Pięknych Świąt Bożego Narodzenia
w gronie najbliższej rodziny.
Spędzajcie ten świąteczny czas 
w radości i spokoju, z życzliwością i miłością.
A Nowy Rok niech przyniesie 
spełnienie Waszych najskrytszych marzeń.
***

środa, 18 grudnia 2013

Tradycyjne pierniczki czy ciasteczka korzenne...

Pierniczki na Świata Bożego Narodzenia muszą być. Tradycją jest, że Fraszka piecze je co roku i to dwa razy. Raz ze swoimi: siostrzeńcem i siostrzenicą. Drugi raz piekła je do rodzinnego domu, gdzie jedzie na Święta.

Świąteczne pierniczki imbirowe ze Szwecji (Pepparkakor) - Liski z white plate

W tym roku Fraszka wybrała pierniczki imbirowe z przepisu podanego przez Liskę z white plate. Są przepyszne, ale mało piernikowe, raczej jak kruche ciasteczka korzenne. Jeśli ktoś się spodziewa tradycyjnego smaku pierników, może się zawieść. Dzieciom bardzo smakowały, a gdy je robiły miały dużą frajdę z wybierania foremek i wykrawania różnych kształtów, były wśród nich jeżyki, misie, ślimaki, gwiazdki, podkówki, dzwoneczki i wiele innych. Fraszka zdążyła zrobić jedynie zdjęcie nie upieczonym ciasteczkom, bo gdy się już upiekły, musiała już wyjeżdżać. Ale udało się jej jeszcze skosztować tego wypieku i bardzo jej smakował.



Pierniczki (Najlepszy przepis na pierniczki świąteczne) - Asi z kwestii smaku 

Drugi wypiek pierniczków jest przygotowywany do rodzinnego domu Fraszki. Tym razem skorzystała z przepisu z drugiego ulubionego bloga kulinarnego: kwestia smaku. Na tym blogu dodatkowo znajdziecie wiele pożytecznych uwag, jak przechowywać i kiedy ozdabiać pierniczki. Ponieważ można je przygotować od jednego do czterech tygodni przed Świętami, jest to idealny wypiek, który można upiec wcześniej i w zamkniętym pojemniku przewozić i przechowywać do czasu, kiedy zostaną ozdobione, a potem spałaszowane ze smakiem lub powieszone na choince.


Te pierniki były robione starutkimi foremkami z jej rodzinnego domu, są wśród nich: serduszko, rybka, choinka, grzybek, domek, ptaszek, znalazł się też aniołek i dzwoneczek. Fraszka zrobiła je grubsze niż ciastka, które piekła z dziećmi, bo łatwiej miękną, gdy do puszki doda się obierki z jabłek. Właśnie o takie grube, miękkie i puszyste pierniki Fraszce chodziło.





wtorek, 17 grudnia 2013

Michael Buble "Cold December Night"

Fraszka loves Christmas songs and carols.
In recent times, "Cold December Night" by Michael Buble is her favorite Christmas song.


Michael Buble "Cold December Night"

Stockings are hung with care 
Childrens sleep with one eye open 
Now there's more than toys at stake 
Cause I'm older now but not done hoping.

The twinkling after lights 
A Santa kid who's filled with hustle 
Old saint nick has taken flight 
With a hop on board so please be careful.

Each year I ask for many different things 
But now I know what my heart wants you to bring 
So please just fall in love with me this Christmas 
There's nothing else that I would need this Christmas 
Won't be wrapped under the tree 
I want something that lasts forever 
So kiss me on this cold December night.

A cheer that smells of pine 
A house that's filled with joy and laughter 
The mistletoe says stand in line 
Loneliness is what I've captured 
Oh but this evening can be a holy night 
Lets cozy on up our fireplace 
And dim those Christmas lights 

So please just fall in love with me this Christmas 
There's nothing else that you would need this Christmas 
Won't be wrapped under the tree 
I want something that lasts forever 
So kiss me on this cold December night.

They call it the season of giving 
I'm here, your stroll of taking 
They call it the season of giving 
I'm here, I'm yours

Just fall in love with me this Christmas 
There's nothing else that we would need this Christmas 
Won't be wrapped under the tree 
I want something that lasts forever 
Cause I don't wanna be alone tonight 
I'm wearin' our Christmas sweater 
While talking to the mistletoe tonight 
I want something that lasts forever 
So kiss me on this cold December night.

They call it the season of giving 
I'm here, your stroll of taking 
They call it the season of giving 
I'm here, I'm yours

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Świąteczna gorzka czekolada z dodatkami - home made

Został już tylko tydzień do Świąt Bożego Narodzenia. Fraszka je uwielbia, zwłaszcza, gdy są to białe święta. I choć prognozy pogody nie zapowiadają opadów śniegu, to nic nie psuje Fraszce dobrego nastroju. Dziś proponuje Wam przygotowanie świątecznej czekolady. Będzie potrzebna foremka do czekolady, może być silikonowa (do kupienia w sklepach: Tchibo lub Duka), można też wykorzystać foremki o różnych kształtach, np. takie do robienia pralinek. Fraszka swoje foremki wypatrzyła i zakupiła jakiś czas temu w Tchibo.


Składniki:
  • 2 tabliczki po 100 g gorzkiej czekolady,
  • i dodatki, mogą to być np.: orzechy laskowe, migdały, żurawina suszona bez pestek, rodzynki, morele, daktyle, i co tam Wam przyjdzie do głowy ;-)
Wykonanie:
Najpierw przygotować orzechy. Jeśli są ze skórką, to trzeba ją zdjąć. W tym celu umieścić orzechy i migdały także w miseczce z ciepłą wodą. Pozostawić je tam na około pół godziny. Po tym czasie skórkę zeskrobywać nożykiem, powinna z nich gładko zejść. Następnie czekoladę połamać na kosteczki i umieścić w rondelku, rondelek zaś w większy garnku z ciepłą wodą. Czekoladę rozpuścić. Do silikonowych foremek wkładać do każdego okienka po jednym orzechu lub po jednej kulce żurawiny. Zalewać okienka foremki czekoladą. Wygładzić nożem powierzchnię i zostawić do całkowitego ostygnięcia w temperaturze pokojowej. Następnie wstawić do lodówki na co najmniej 2 godziny. A najlepiej na całą noc. Pamiętajmy tylko, alby w tym czasie w lodówce nie było potraw o intensywnym zapachu, bo czekolada może nimi przejść, np. śledzia. Gdy czekolada zastygnie delikatnie odginać brzegi silikonowej foremki i wyjąć czekoladę. I zajadać się zdrowym smakołykiem - gorzką czekoladą z dodatkami.


Fraszka swoją czekoladę przygotowała z suszonej żurawiny i migdałów. Smacznego :-)



wtorek, 10 grudnia 2013

Rozgrzewająca zupa z dyni i jabłek

W poprzednią sobotę, nie bacząc na podmuchy ostrego wiatru, Fraszka pędziła na targ po cotygodniowy zestaw warzyw i owoców. Sprzedawcy mieli jeszcze dynię, więc niewiele myśląc, Fraszka zwabiona jej intensywnym kolorem, zakupiła kilo dyni i przytargała, wraz z innymi dobrami do ciepłego domu. I zaczęła się zastanawiać, co z tej dyni zrobić. Na jednym z ulubionych blogów kwestia smaku znalazła przepis na zupę krem z dyni i jabłek z dodatkiem czosnku, cebuli, imbiru i cynamonu. Ten zestaw Fraszkę zaintrygował i postanowiła przygotować ową zupę. Przepis, oczywiście, nieco zmodyfikowała, jak to ona ;-)


Składniki:

  • 1 kg upieczonej dyni, (można użyć też surowej),
  • 1 średnia cebula owocowa,
  • 1 ząbek czosnku,
  • 2 łyżki oliwy/oleju,
  • 1 łyżeczka sproszkowanego imbiru,
  • 1/2 łyżeczki pieprzu kajeńskiego,
  • 1/3 łyżeczki sproszkowanego cynamonu,
  • 1 średnie jabłko (najlepiej szybko się rozpadające),
  • sól, pieprz,
  • około 1,5 wrzącej wody, (można też użyć bulionu warzywnego).
Wykonanie:
Dynię umyć, wyjąć pestki, włożyć skórą do dołu na żaroodporne naczynie i piec przez 1 godzinę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza. Gdy dynia będzie miękka, wyjąć ją i ostudzić, a następnie pokroić w kawałki, usuwając skórę. Jest miękka, więc łatwo odchodzi.

W garnku o grubym dnie podgrzać oliwę dodać pokrojoną w kostkę cebulkę i zeszklić ją. Następnie dodać imbir, pieprz kajeński i starty czosnek. Smażyć przez minutę. Dodać obrane, pokrojone i pozbawione gniazd nasiennych jabłko, (jeśli używacie surowej dyni, to trzeba dodać ją teraz pokrojoną w małe kawałki). Smażyć wszystko, często mieszając, aż jabłko i dynia zaczną mięknąć. Gdyby warzywa zaczęły przywierać do dna garnka, dolać 2 łyżki wrzącej wody. Następnie dodać upieczoną dynię pokrojoną w kawałki. Doprawić solą, pieprzem, cynamonem i zagotować. Wlać wrzącą wodę i gotować aż wszystkie składniki będą bardzo miękkie i zaczną się rozpadać. Ostudzić zupę i zmiksować ją blenderem lub przetrzeć na sicie. 


Asia z kwestii smaku poleca podawać ją z niewielką ilością sera gorgonzola i włoskimi orzechami. Jednak Fraszki zdaniem, szkoda zabijać wyśmienitego smaku tej zupy smakiem tego intensywnego sera. W czystej postaci smakuje wyśmienicie i co ważne, bardzo rozgrzeje nas w te zimne dni. Smacznego :-)


sobota, 7 grudnia 2013

Czekoladowy piernik świąteczny

Mikołajki minęły, to znak, że przygotowania do świąt można zacząć. Fraszka uwielbia Święta Bożego Narodzenia. Zarówno w wymiarze duchowym (roraty, adwent, pasterka, kolędy), jak i tym świeckim (kolorowe światełka, ozdoby choinkowe, radość z obdarowywania prezentami). Już w listopadzie razem ze swoją mamą przygotowuje plan, co będą gotować, co piec, co podawać i czy w tym roku będą prezenty. U Fraszki prezenty są co 2 lata, aby nie dać się zwariować konsumpcyjnemu szaleństwu przedświątecznych zakupów. W tym roku są :-) Zostały zakupione już w połowie listopada i czekają na zapakowanie, co już wkrótce nastąpi ;-)


Co roku Fraszka przygotowuje piernik. Przegląda książki, internet i czasopisma w poszukiwaniu idealnego przepisu, nie za trudnego, i nie udziwnionego. Długo dojrzewające pierniki i skomplikowane receptury to nie dla niej. W tym roku postanowiła przygotować coś prostego, a jednocześnie sprawdzonego. Proponowany tu przepis został przetestowany dwa razy, zanim zostanie upieczony na krótko przed Świętami. Wygląda świetnie i smakuje rewelacyjnie. Możecie go śmiało piec. Jest to przepis inspirowany keksem czekoladowo-bananowym Liski z white plate. Zamiast bananów dodamy do niego powidła śliwkowe i oczywiście przyprawę do pierników. W wyniku tych kulinarnych poszukiwań i modyfikacji powstał ekspresowy piernik czekoladowy. Smakuje wspaniale i łączy w sobie, to wszystko, co Fraszka kocha: korzenny smak i czekoladę. Zatem do dzieła.

Składniki:
  • 150g miękkiego masła,
  • 170g cukru,
  • 175g mąki pszennej,
  • 3 jajka,
  • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia,
  • 15g kakao (można pominąć, ale kolor będzie mniej intensywny),
  • 100g gorzkiej czekolady,
  • 1 słoiczek powideł śliwkowych (najlepiej domowych),
  • 1 przyprawa do pierników dowolnej firmy (raz Fraszka robiła przyprawę korzenną samodzielnie, bo w okolicznych sklepach nie było ani grama owej: 1 łyżeczka mielonego imbiru, 1 łyżeczka mielonego cynamonu, 5 ziaren ziela angielskiego lub 7 ziaren pieprzu czarnego roztartego w moździerzu, 5 goździków roztartych w moździerzu, 1 łyżeczka gałki muszkatołowej).


Wykonanie:
Najpierw wszystkie składniki wyjmujemy z lodówki, szafki i zostawiamy na ponad pół godziny, aby się ogrzały do temperatury pokojowej. Najważniejsze jest, aby masło było naprawdę miękkie, wtedy szybko i bardzo dobrze utrze się nam z cukrem. W tym czasie rozpuszczamy czekoladę, najlepiej w kąpieli wodnej, czyli bierzemy garnek wlewamy do niego wody i podgrzewamy na gazie. Wstawiamy do tego garnka miseczkę lub mniejszy garnuszek, do którego wrzucamy połamaną na kostki czekoladę*. Następnie ucieramy masło z cukrem na gładką masę. Do masy dodajemy po jednym jajku i dokładnie ubijamy. Przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia, kakao oraz przyprawę do piernika dodajemy do masy i mieszamy łyżką. Następnie dodajemy powidła śliwkowe i roztopioną czekoladę i wszystko dokładnie mieszamy. Do wysmarowanej masłem i wyłożonej papierem do pieczenia keksówki (25 cm) przekładamy ciasto i pieczemy 60 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza. Ciasto jest gotowe, gdy wbity patyczek do szaszłyków jest suchy. Jeśli nie jest suchy, to trzeba jeszcze ciasto podpiec 5-10 minut, ale bez zwiększania temperatury. Ciasto studzimy w formie, następnie je z niej wyjmujemy i zawijamy w folię aluminiową i w niej przechowujemy piernik.


Smacznego :-)

Czekolada bardzo szybko się rozpuszcza. Ma bardzo niską temperaturę topnienia, jakieś 36-38 stopni Celsjusza, mniej więcej tyle ile w naszych buziach :-) Podczas tej czynności trzeba uważać, aby woda nie dostałą się do czekolady, bo... klapa, tzn. czekolada się zbryla. Jest jednak sposób na jej uratowanie, dolewamy mleka i intensywnie mieszamy. I ponownie rozpuszczamy.

wtorek, 3 grudnia 2013

Samotność po zmierzchu - 10 lat później - Koncert Ani Dąbrowskiej

W ubiegłą niedzielę (01.12.2013) Fraszka wybrała się na koncert Ani Dąbrowskiej do klubu Stodoła. Przy okazji wróciły wspomnienia, bo właśnie tam kiedyś miała lekcje tańca towarzyskiego... dawne dzieje... to taka mała dygresja ;-) Koncert był jednym z wielu, które odbędą się w całej Polsce w 2013/2014 z okazji 10-lecia jej debiutanckiej płyty "Samotność po zmierzchu".


Przed Anią wystąpiły siostry Melosik, znane z utworu "Żeńsko-męska gra". Zaśpiewały 4 piosenki ze swojej pierwszej płyty, która dopiero się ukarze. Śpiewały i grały na gitarach z dużą energią i wprowadziły w świetny klimat publiczność. Fraszce najbardziej podobał się utwór zatytułowany "Sąsiad". Później wystąpiły też w chórku podczas koncertu Ani.


Ania, jak to się mówi potocznie "dała czadu". Zaśpiewała prawie wszystkie piosenki ze swojej debiutanckiej płyty. Zajęło jej to jakieś pół godziny, po czym przedstawiła zespół i pożegnała się z publicznością. W pierwszej chwili publiczność oniemiała, znalazły się też takie osoby, które kierowały się do wyjścia. Po pięciu minutach Ania przy olbrzymich oklaskach powróciła na scenę i z rozbrajającym uśmiechem powiedziała: "Żartowałam. Tyle mniej więcej śpiewa się jedną płytę, gdy artysta ma ją tylko jedną. Ale ja na szczęście mam ich jeszcze 4." Po czym zaprezentowała w świetnym stylu wszystkie swoje największe przeboje: "Charlie, Charlie", "Trudno mi się przyznać", "W spodniach czy w sukience", "Smutek mam we krwi", "Bang, Bang", "Nigdy nie tańcz ze mną", była też tytułowa piosenka z najnowszej płyty "Bawię się świetnie".

(Ania Dąbrowska "Musisz wierzyć")

Choć Fraszka nie przepada za koncertami na których są tłumy, a tu cała duża sala Stodoły była wypełniona po brzegi, to klimat na koncercie Ani byś fantastyczny. Wokalistka wykreowała przesympatyczną atmosferę: żartowała z publicznością, podstawiała we właściwych momentach mikrofon, czyli wtedy, gdy był refren i wszyscy mogli wspólnie z nią pośpiewać. I cały czas trzymała klasę.

(Ania Dąbrowska "Trudno mi się przyznać")

PS. Na koncert Ani można się wybrać do Poznania 18 stycznia 2014r.