poniedziałek, 20 czerwca 2022

Topinambur. Dlaczego warto mieć go w swoim ogródku?

To mój mały zagonek topinamburu. Zasadziłam go tej wiosny i mam nadzieję, że mi się pięknie rozrośnie. Bulwy dostałam od koleżanki, za co jej pięknie dziękuję. Dlaczego chciałam mieć topinambur we własnym ogródku? Po pierwsze jest bardzo zdrowy - o czym pisze poniżej, a po drugie tu na Mazurach jeszcze nie jest tak popularny w sklepach. 


Topinambur, nazywany jest także: słonecznikiem bulwiastym, karczochem jerozolimskim lub gruszką ziemną. To roślina spokrewniona ze słonecznikiem zwyczajnym. Ma dekoracyjne żółte kwiaty, wyglądające jak małe słoneczniki. Pochodzi z Ameryki Północnej, gdzie był uprawiany przez rdzenne ludy w czasach prekolumbijskich. Byli to przede wszystkim Indianie z plemienia Topinamboore i stąd nazwa rośliny. Topinambur trafił do Europy wraz z odkryciami geograficznymi i jest tu uprawiany od XVIII wieku. Jest łatwy w uprawie. Bulwy sadzi się na wiosnę i wykopuje na jesieni, jak ziemniaki. Spożywane są bulwy tej rośliny. 

Topinambur jest bogatym źródłem cennych składników, korzystnie wpływających na nasze zdrowie. Zawiera wiele witamin, w tym: A, B6, C, E, K, z grupy B – zwłaszcza niacynę, czyli witaminę B3 oraz tiaminę, ryboflawinę i kwas foliowy oraz minerałów: jak wapń, żelazo, magnez, fosfor, potas, sód oraz cynk. W topinamburze znajdują się też pektyny i błonnik. Dzięki temu topinambur ma szereg właściwości prozdrowotnych: 

  • obniża poziom cukru we krwi,
  • obniża cholesterol LDL – czyli tak zwanego złego cholesterolu,
  • reguluje ciśnienie tętnicze,
  • reguluje pracę układu pokarmowego,
  • zapobiega chorobom jelita grubego,
  • wspiera prawidłowy rozwój mikroflory jelitowej,
  • wspiera działanie układu nerwowego,
  • oczyszcza organizm z toksyn,
  • wspomaga odchudzanie (dzięki błonnikowi).

Jak spożywać topinambur?

Bulwy topinamburu są niezwykle soczyste i mają delikatny, słodkawy smak, który może nieco przypominać orzechy lub karczochy. Można z niego wyciskać sok, który pije się przed posiłkiem. Bulwy topinamburu z powodzeniem można również gotować, smażyć, piec czy jeść na surowo, np. pokrojone w plastry dodane do sałatki. Czyli z topinamburu zrobimy: frytki, placki, puree, zapiekankę, zupę krem, pastę kanapkową, frittatę i wiele innych potraw. Może być także kiszony, jak ogórki.


piątek, 17 czerwca 2022

Sałatka: szpinak, suszone pomidory, feta, oliwki, cebula

Mam w ogrodzie świeżutki szpinak. Pięknie urósł. Będę go mroziła, ale póki co robię z niego m.in. taką sałatkę. Kilka składników i danie gotowe.


Składniki:

  • garść świeżego szpinaku,
  • pół małej czerwonej cebuli,
  • 8 kawałków suszonych pomidorów,
  • ser feta lub inny ser biały sałatkowy,
  • kilkanaście oliwek - mogą być czarne lub zielone, 
  • olej z suszonych pomidorów,
  • garść pestek słonecznika,
  • pieprz,
  • opcjonalnie inne ulubione zioła i przyprawy: tymianek, czosnek niedźwiedzi, kozieradka

Wykonanie:

Szpinak umyć, odsączyć. Cebulę obrać przekroić na pół i jedną połowę pokroić w piórka. Suszone pomidory odsączyć z oliwy i pokroić na mniejsze kawałki. Oliwki przekroić na pół. Na suchej patelni podprażyć pestki słonecznika, pilnować, aby ich nie spalić. Na dwóch talerzach ułożyć liście szpinaku, jeśli są duże, porwać je na mniejsze kawałki. Na wierzchu ułożyć pomidory, oliwki i cebulę. Polać olejem z suszonych pomidorów, posypać uprażonymi pestkami słonecznika, pieprzem i przyprawami. lekko wymieszać całość. Gotowe. Smacznego.





niedziela, 12 czerwca 2022

Margerytki i nie tylko...

Bardzo lubię kwiaty. W dzieciństwie uwielbiałam chodzić po łąkach, zrywać kwiaty i układać z nich bukiety. Z nostalgią myślę o tamtych czasach. Nie, nie jestem staruszką, ale rozczulają mnie tamte wspomnienia, kiedy byłam małą dziewczynką zakochaną w kwiatach. Wczoraj narwałam margerytek. Jest ich obecnie obfitość. Są cudne, bardzo je lubię. Pięknie się prezentują w wazonie.




Poniżej prezentuję fotki bukietów z poprzedniego lata. Większość z nich pochodzi z pól, łąk i dzikich ogrodów. Najczęściej gościły u mnie te małe biało-żółte kwiatki, niestety nie wiem, jak się nazywają. Było ich mnóstwo i kwitły aż do października. Podobnie, jak nagietki - ostatnie zrywałam w listopadzie.